Feeds:
Wpisy
Komentarze

Nie przepadam za książką i filmem, choć Meryl Streep jest jak zawsze cudowna. Za to moda sprzed I Wojny Światowej to co innego.

Można powiedzieć, że lata 1910-1919 to lata transformacji dla mody. Coś pomiędzy wiktoriańsko-edwardiańską madame w ciasnym gorsecie i w koronkach, a kobietą „wyzwoloną” jak Coco Chanel. Kobiety nie chodzą już w „tych koszmarnych gorsetach”, chcąc wyglądać jak modelki w retuszowanych fotografii (khem, skąd my to znamy..). Chcą wyglądać kolorowo, orientalnie, wygodniej. Więc spódnice stają się węższe i krótsze, królują kimonowe rękawy i wschodnie wzornictwo. Oczywiście, z czasem nowa moda dochodzi do ekstremum, w wąskich spódnicach nie da się wejść po schodach a ronda kapeluszy wyglądają jak wystawy muzeum historii naturalnej.

Na szczęście, wiele z tych przerysowanych trendów nosiły tylko bardzo modne kobiety, które mogły sobie pozwolić na ubrania od pierwszych ogólnie rozpoznawalnych projektantów. Reszta korzystała z nowo nabytej wygody. Na co dzień wybierano z reguły proste zestawy bluzka plus spódnica lub garsonka. I właśnie taki zestaw wyhaczyłam w filmie. Muszę przyznać, że ten zestaw tak mi się podobał, że mogłabym w nim chodzić normalnie po ulicy.

OUT OF AFRICA, Meryl Streep, 1985. (c) MCA/Universal: Courtesy Everett Collection.

Do tego najfajniejszy dodatek, Robert Redford…ehh

Mój zestaw, jest zrobiony z lnu z cieniutką podszewką z bawełny. Chciałam, żeby był dopasowany, ale wygodny. Kapelusz to modyfikacja zwykłego kapelusza z Biedronki.

Made in China

Orientalizm!

Jedna z niewielu dobrych stron kolonializmu, czyli wpływ sztuki, architektury i kultury Bliskiego i Dalekiego Wschodu na Europę. Orientalizm występował już w Starożytności i Średniowieczu, coraz większą popularnością cieszył się pod koniec XVIII wieku. Swój szczyt przeżywał na przełomie wieków XIX i XX.

Oczywiście ów trend nie zawędrował do Europy sam, był to skutek ekspansji państw Starego Kontynentu na Wschód, wraz z wojskami brytyjskimi, francuskimi itd., którzy okupowali takie kraje jak Indie czy Chiny.

Wróćmy jednak do tego co przywieźli z wypraw. Przede wszystkim nowe formy architektoniczne np. pagody, które w połowie XIX wieku były bardzo popularną małą architekturą w ogrodach. Przywożono porcelanę, meble, roślinność, zwierzęta i oczywiście tkaniny i ubrania. Około 1970 roku coraz częściej zaczęły pojawiać się w magazynach mody suknie z wkomponowanymi tkaninami z orientalnymi motywami, lub przerobione kimona.

1878demoi4167

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Temat szybko podchwyciły elegantki z Londynu i Paryża. Efekt zachwyca.

d1ef132b025809303914562f594175c8 edfd4d2a6e869db4f6e0877d21592786 26bf29010439c059311be21c5e8b26a5 16cef1c176e39a78f4caf2aefd8d26b2 0d98087239f188e442b5f74c4e94b09b

Zainspirowana tymi cudami, zapragnęłam mieć coś orientalnego. Kilka miesięcy wcześniej uszyłam brzoskwiniową suknię balową z 1910 roku, teraz chciałam coś mniej wyjściowego… A wyszło jak zwykle. W secondhandzie znalazłam piękną bladozłotą satynę wiskozową we wzory medalionów i smoków i to całe 5 m. Później, jakimś cudem, znalazłam miętowy jedwabny szantung i już wiedziałam, że codzienna suknia to nie będzie. Taki piękny materiał wymaga odpowiedniej formy. Pomyślałam o sukni w kroju princesse czyli sukni opinającej ciało, ciętej bez podziału na spódnicę i stanik. Niestety nie miałam tyle jedwabiu, że mój plan się powiódł. Postanowiłam, że tylko tył będzie tak krojony, przód zaś, zrobię oddzielnie. I tak po miesiącu szukania różnych wykrojów musiałam sporo zaimprowizować. Nie oparłam się na jakimś konkretnym wykroju z książki, więc przejrzałam ryciny i zasoby Victoria and Albert Museum.

Muszę przyznać, że taka forma szycia historycznych ubrań sprawia mi największą radość. Nie chciałabym szyć jakiegoś konkretnego ubrania z muzeum czy obrazu. To krępuję moją kreatywność i narzuca mi porównanie mojej wersji z oryginałem, co nigdy nie wychodzi na dobre dla wersji współczesnej. Dlatego uwielbiam przeglądać i tylko inspirować się rycinami itd., a nie starać się idealnie odwzorować jakiś konkretny model, to po prostu nie w moim stylu.

Po trzech miesiącach i wielu przerwach tak prezentuje się z całej okazałości. Suknia z szantungu jedwabnego łączonego z satyną,podszewka z białej bawełny. Stanik wzmacniany fiszbinami. Tył z trenem i drapowaniem. Przód z dwóch części, zapinany na haftki. Dekolt karo, ze stójką, garnirunek z róż i kokard.

20151106_174211

chinoserie1bk chinoserie2pr chinoserie3fr

Lato 1911 roku

1910

 

 


 

Ostatnio pokazywałam Wam skromną kieckę, teraz zaszalejemy w 1911.

party-gif

Na wstępie muszę przyznać, że z epoką edwardiańską łączy mnie coś w stylu „love-hate relationship”. Z jednej strony piękne, orientalne, opływowe, kobiece suknie, z drugiej to…

d ddd

Długo myślałam, że to ponad moje siły, że zbyt skomplikowane i w ogóle nie uda się na pewno i będzie wyglądać tak…

tumblr_mw7kn9ZrqT1smgbrgo1_500

Za to od dawna chodził za mną Worth, jakieś duże wyzwanie. Choć dla mnie duże wyzwanie jest wtedy gdy muszę zrezygnować z dużej ilości cekinów i koralików. Chciałam coś balowego z lat 90tych XIX w, misternie zdobione, i szeleszczące. I tak zaczęłam szukać inspiracji i powoli z 1890 trafiłam do 1900 i dalej, aż trafiłam na suknię balową z ok 1910 roku i z miejsca się zakochałam.

5ef1befc07e5bf5324c1d8ebffb9a7ba 24ba6db136257a2e4c9858b87be37367 DT440 bfbed835bbe7e2baffa621d7838281cd bb34ed296800ff7e4d368d14fe0d79eb 64c7a358c495a5e75b26bc003b65a2c5

I tak patrząc na te przepiękne, misternie zdobione kiecki stwierdziłam, że nie da rady, to za dużo. Zajmie mi to rok albo dekadę wyszyć coś takiego. Jednak po przemyśleniu za i przeciw powiedziałam sobie :challenge accepted !

Era z której pochodzi suknia przez Francuzów zwana jest La Belle Époque i zajmuje lata między1895 i 1914. Jak widać Belle Époque „zahaczała” o XX wiek., lecz zdecydowanie odbiega wizualnie od reszty „naszych czasów”. Może przez to że lata powojenne wywróciły styl życia Europejczyków do góry nogami, wprowadziły pojęcia socjalizmu i własnej tożsamości. Ubrania uszyte po I wojnie z powodzeniem mogą być noszone i dziś, podczas gdy te sprzed 1914 raczej nie, chyba że na ślub itp.

La Belle Époque jest okresem bardzo dynamicznym. Zmiany w modzie następują dużo szybciej. Po ok. 1905 roku do potocznego użycia wchodzi „orientalizm” zapoczątkowany przez Paul’a Poiret. Używano tkanin w „orientalne” wzory sprowadzane z Indii, Chin i Japonii. Inspirowano się strojami z Azji i Bliskiego Wschodu.

1910 (9) 1912 (4) 1918 (3) 1919 (4)

Poiret kierował swoje projekty do młodszych kobiet. Wzywał do zdjęcia obciskających talię gorsetów na rzecz tych robionych z nowoczesnych materiałów, wygodniejszych. Miały one za zadanie nadać sylwetce kształt kolumny, podobny (i inspirowany) do tego z początku XIX wieku. Więc talia znów powędrowała w okolice pod biustem, suknie szyto z lejących się materiałów. Niektóre okazy ciężko na pierwszy rzut oka datować.

Po lewej XX wiek po prawej XIX

1910 2006AV6210_jpg_l

 

1915 (3) Formal gown, French, 1800-1805

tumblr_ltqkdvfRY31qegasto1_500 tumblr_logu0cn8l51qegasto1_500

Osobiście bardzo podoba mi się takie podejście do kobiecej sylwetki. Kobiety wyglądały w tych strojach elegancko, kobieco, zwiewnie. Pomyśleć, że w ciągu dziesięciu lat pojęcie kobiecości zostanie wywrócone do góry nogami, a Mademoiselle Chanel zrobi z kobiet chłopo-robotników w jerseyowych, bezkształtnych workach…

Dobra, dość gadania czas na mój projekt. Krótko; suknia z złoto-morelowego adamaszku i złoto-beżowej tafty z trenem. Stanik haftowany cekinami i koralikami. Rękawy i środek dekoltu zrobiony z żakardu (a dokładnie ze zniszczonej poszewki na poduszkę przywiezionej z Indii). Spódnica z tafty i adamaszku, asymetryczna, z trenem.

Całość muszę przyznać wygląda lepiej niż się spodziewałam.

DSC_0200 DSC_0204 DSC_0207 DSC_0210

20150730_180733

20150730_180457

DSC_0193 DSC_0199

I jak zwykle długa przerwa, nic nie piszę, aż tu nagle taka zwykła sukienka. I znów z tego samego przedziału czasu. Nie nudzi cię to?-pomyślałam, potem sama sobie odpowiedziałam -Nie!

4ec779ce99d487bad679bc1ff0aa87d0

I tak, wać panny i panowie, wracam z suknią z epoki Romantyzmu, do której, jak widać mam dużą słabość. Pokazywałam już wcześniej białą suknię letnią haftowaną w błękitne kwiatki. Ta również pochodzi z drugiej połowy lat 30-tych XIX wieku. Podobnie jak poprzednia jest suknią typowo dzienną, choć jakby założyć chustę byłaby idealna na spacer. Do tego klasyczna budka z niebieskiej bawełny.

 

Pomysł na właśnie tą suknię, jak to zwykle u mnie bywa, zrodził się oglądając adaptacje XIX-wiecznej prozy angielskiej. Tym razem była to Jane Eyre w prawie perfekcyjnej wersji BBC z 2006. Prawie perfekcyjnej, bo stroje są przepiękne tylko dlaczego Jane nosi suknie modne w 1837-1844, a bogatsza Blanche te z ok. 1830-1835? Zakrzywienie czasoprzestrzeni?

1d48538d86c3d8466a0b947e1a5f419b24e8d3e86d09ac3eef906ebf89ac09bd

Suknie z okresu 1835-1840 charakteryzują się płytkim i szerokim dekoltem, podkreślającym opadające ramiona, rękawami, które „bufieją” przy łokciu, znowu dla podkreślenia ramion. Talia znajduje się na wysokości tej naturalnej lub nieco powyżej. Spódnica krótka do kostek, często bogato zdobiona podobnie jak dekolt i rękawy. Pod spodem noszono gorseciki usztywniane sznurkiem, jak również prekursora krynoliny czyli „corded peticoat”-halkę usztywnianą sznurkiem i bardzo często kilka – kilkanaście krochmalonych halek. Wszystkie te zabiegi miały na celu optycznie zwęzić talię. Cały kształt sukni nie był już tak niekorzystny dla kobiecej figury jak klika lat wczesiej, nie mniej był on nadal nieco przerysowany. I właśnie to najbardziej podoba mi się w tym okresie. Duże pole dla wyobraźni, jeżeli chodzi o garnirunek, ale i lekkość, wdzięk. Pięć lat wcześniej kobiety wyglądały jak torty weselne, pięć lat później jak szare myszy. A tu coś pomiędzy.

1836 (3) 1837 (2) 1837b 2010EE5657_jpg_l

Wracając do mojej sukni, dla Jane byłaby trochę zbyt bogata. Jest zrobiona z rudej bawełny w drobny brązowo-bordowy kwiatek. Do tego falbana z koronki na spódnicy i haftowany kołnierzyk z bawełny w kolorze kości słoniowej. Całość uzupełnia szal w „pieprz turecki”- Paisley i niebieska budka. Dekolt trochę większy niż powinien być w sukniach dziennych, ale musiałam taki zrobić bo w mniejszym wyglądam po prostu strasznie.

1

 

Szal fajnie kontrastuje z ciepłym, zgaszonym kolorem sukienki.

2

Na spódnicy naszyta koronka, którą część pewnie skojarzy- made in Ikea. Ikea czy nie uznałam, że idealnie nadaje się na falbanę, trochę rozjaśni całość.

3

Podobnie z kołnierzem. W pierwszej wersji miała być berta, ale jakoś bardziej mi pasowała ta koncepcja. Bawełna znaleziona w second-handzie nareszcie się przydała.

DSC_0644 DSC_0661

Zapięcie na haftki- moje ulubione. Gdybym mogła przyszywać to zapięcie do wszystkiego…

DSC_0671

No i na koniec budka. Niebieska bawełna w groszki na sztywniku krawieckim. Do tego garnirunek z maków i chabrów. Wydaje mi się, że niebieskie dodatki idealnie nadają się do tej sukni.

Jesień to zdecydowanie moja ulubiona pora roku. Nie licząc napadów grypy, porannych przymrozków, zmiany czasu, bejów śmierdzących w autobusach…

Jesień to pora na ciepłe palta i przebieranki. Przecież zaraz Halloween, a potem krajowe Andrzejki. A nic nie cieszy mnie bardziej niż te dwie rzeczy razem. Już w lipcu zaczęłam myśleć co by tu na jesień zrobić. Co roku wymyślam jakiś historycznie poprawny (lub mniej) strój. Oto kilka starszych „eksponatów”.

DSC01660

Ta jest z 2009 roku miała być elegancka wampirzyca.

DSC03377

Tak, trochę mnie poniosło, czyli tzw. steampunk.

20121101_140951

Tą pokazywałam rok temu.

Ja widać wszystkie oscylują koło lat 80-tych XIX wieku.

I tym razem podświadomie wybrałam ten okres. A właściwie to znalazłam to:

1598f7ce4cf12e330aeed57933ff7d93

I już widziałam, co będę robić na jesień w tym roku. Porzuciłam moją robe a’la anglaise Marii Antoniny i zaczęłam szukać odpowiednich tkanin. Nie zawiódł mnie mój ulubiony sklep na Allegro. Znalazłam tam piękną wełnę w kratkę.  Obraz bez nazwy

Jednak chciałam żeby mój strój Charlotte Holmes (hehe) był trzyczęściowy. Chciałam by spódnice można było nosić z bluzką, na to żakiet i do tego peleryna. Nie znalazłam takiego zestawu z lat 80 tych. (chciałam żeby był z turniurą). Bluzki ze spódnicą zaczęto nosić w latach 90tych XIX wieku. Przełamałam więc swoją wrodzoną niechęć do tego okresu i znalazłam coś takiego:

6f3c807110f6c1666b5ab233fa31b529af1e3f9186a0bccc84ce82e56206d337ecbdc3071ddcee982b878a6265ee69e2

Stwierdziłam, że przeboleje te okropne rękawy jeśli tylko nie będą za duże. Postawiłam więc na okres około 1892 roku. Nawet mi się zgadzało z czasem, w którym Arthur Conan Doyle pisał książki o Sherlocku (które czytałam baardzo dawno temu). Poza „riserczem” na stronach muzeów stwierdziłam, iż zapoznam się nie tylko z lekturą książek , ale też z filmami o przyćpanym detektywie.

Tu im starsze filmy tym fajniejsze. Szczerze, nie wiem jak można obsadzić w roli Sherlocka Roberta Downey’a Jr. … To tak jak obsadzić Scarlett Johansson  i Natalie Portman w rolach XVI wiecznych angielskich arystokratek…(w kiepskich kostiumach). Jedyny „nowy” Sherlock, który naprawdę z przyjemnością można oglądać to uwspółcześniona wersja BBC (oczywiście) z Benedictem Cumberbatch’ em i Martinem Freeman’em. Ale tu kostiumów brak. Więc wracamy do mojej wersji.

Jak kobiety ubierały się pod koniec XIX wieku?

Z jednej strony to czas jeszcze większego ściskania się gorsetami, a z drugiej coraz liczniejsze emancypantki zaczęły głośniej domagać się praw dla kobiet. Kobiety zaczęły coraz więcej uczestniczyć w życiu publicznym. Prowadziły interesy, coraz więcej uczyło się na uniwersytetach. Pewnie z tego powodu coraz więcej kobiet chciało ubierać się wygodniej. Porzucono więc stelaże i poduszki z tyłu sukni (choć działo się to stopniowo). Suknie, czy też garsonki nie szyły krawcowe (ang. seamstress)  tylko krawcy (ang. taylor) tak jak męskie garnitury. I choć w późniejszych latach kobiety znów zaczęły nosić masę koronek, treny itp. w latach 90tych najbardziej widać było „progres” u ubiorze.

8e762f69a656be7deea664829e7a215f

283px-John_Singer_Sargent_–Edith_Minturn_Stokes 2006AV6123_jpg_l

Osobiście nie przepadam za tym okresem, bo nie czuje go estetycznie. Olbrzymie rękawy, nietwarzowe fryzury i kapelusze…

Ale się rozpisałam. Teraz to co tygryski lubią najbardziej, czyli moje „dzieło”. Oczywiście sesja na człowieku będzie na pewno. Mam nadzieje, że może gdzieś w plenerze.

DSC_0596 

Rękawy, jak widać są tylko trochę bufiaste. Mankiety, klapy od kieszeni i stójka są z ciemnozielonego aksamitu. Guziki mosiężne. Peleryna na podszewce satynowej, reszta na bawełnianej. Bez fiszbinów. Dość  długo zajęło mi zrobienie wykroju, bo musiał być perfekcyjnie dopasowany do mojego tułowia wciśniętego w gorset. Dlatego nie układa się idealnie na manekinie. Ogółem zestaw jest całkiem wygodny, nie krępuje ruchów. W planach mam jeszcze bluzkę pod spód.

DSC_0604 DSC_0618

 

DSC_0625

No i oczywiście czapka a’la Sherlock czyli klasyczny deerstalker.

 

Dostałam wiele miłych komentarzy na fb http://www.facebook.com/missdomigowns i od znajomych na temat różowej krynoliny, którą pokazywałam kilka miesięcy temu. Na początku lipca zrobiłam porządek z sukniami i wyciągnęłam ją ze strychu. Nadarzyła się okazja do obfotografowania jej na żywym organizmie. Muszę przyznać, że kiedy patrzę na nią z perspektywy czasu, materiał wydaje mi się zbyt ciężki na suknie balową. Aczkolwiek całość mi się podoba a w połączeniu z dodatkami daje ten efekt lekkiego przeładowania, tak lubiany w okresie krynoliny.

Suknie już opisywałam więc odsyłam tu :https://missdomigowns.wordpress.com/2014/04/22/cukrowa-wrozka/

Co do dodatków to na głowie mam stroik ze sztucznych liści pomalowanych srebrną farbą, kryształów i pereł, ozdobiony wstążkami w pastelowych kolorach. Takie stroiki zaczęły bać modne kiedy panie zaczęły nosić nieco niższe fryzury.

W latach 1825-35 panie miały na głowach istne konstrukcje architektoniczne ozdabiane masą dodatków, grzebieni, korali, diademów, wstążek, ale przede wszystkim masą sztucznych włosów. Były to czasy, kiedy część kobiet nosiła jeszcze lubiane na początku wieku krótkie fryzury np. a la Titus czy en porc epic, które modne są nawet dziś. Te z pań, które pokusiły się o taką fryzurę musiały w trakcie ich zapuszczania nosić doczepiane pasma lub peruki. Poniżej dwie ryciny z przykładami takich fryzur. Mój osobisty faworyt pani po lewej w zielonej sukni z koszykiem z włosów (zapewne nie swoich).

378364_419512104752752_1600282332_n bc11a8a0b2c868b68eebb1ee816e6e61

Z biegiem czasu i suknie, i fryzury stawały się prostsze. Dekorowane jak torty weselne kapelusze zamieniono na tzw. budki.  Kobieta kreowana przez wiktoriańskich pisarzy, malarzy i ogólnie „media” tamtych czasów to bladolica,  delikatna istota, której bezradność miały podkreślać firany loków wokół twarzy i obniżony na ramiona dekolt, tak że ograniczał ruchy górnych kończyn i podkreślona wiotka talia. Fryzura damy z tamtego okresu była również bardzo misterna najczęściej jednak wykonana była z własnych włosów, zapuszczanych od dzieciństwa. Dodatkami do nich były diademy, wianki i stroiki. Jak te:

6eaf0c160e472f8ba84cd0dedbf9ef25 8f2dd45bbd0825e61e557d4ac4e3f026 sc21932.fpx&obj=iip,1.0&wid=568&cell=568,427&cvt=jpeg sc118321.fpx&obj=iip,1.0&wid=568&cell=568,427&cvt=jpeg sc118324.fpx&obj=iip,1.0&wid=568&cell=568,427&cvt=jpeg sc118353.fpx&obj=iip,1.0&wid=568&cell=568,427&cvt=jpeg

Ten ostatni jest przepiękny!

Często zakładano je na bale i śluby, w szczególności te które były zdobione kwiatami pomarańczy- symbolem miłości.

Ten trend obejmował nie tylko lata 40te. Do końca lat 60tych XIX wieku kobiety nosiły takie, lub nieco zmodyfikowane stroiki.

58caf8cd8e5650d8577d7570eb73b42b
Mniej więcej z tego okresu pochodziłby mój stroik. W sumie bardzo prosto się go robi. Wystarczy cienka opaska, drucik florystyczny sztuczne kwiaty, owoce, wstążki, co tam chcemy. Wszystko układamy, owijamy drucikiem wokół opaski, maskujemy druciki wstążką i voila! Dobra, dość tego gadania. Tak całość prezentuje się na mojej skromnej osobie.

DSC_0249 DSC_0252

I tak, wiem, wypadało by ją uprasować 🙂 Plus bardzo podoba mi się ten historyczny wiatrak na drugim planie i przekrzywiona plisa na bercie 🙂 Nobody’s perfect 🙂

Jako człowiek zabiegany i nieco „pracoholiczny” długo nie miałam czasu na to żeby napisać i pokazać co robię ostatnio.

Więc nadarza się taka okazja teraz, kiedy siedzę, (a raczej leżę) w domu na zwolnieniu. Otóż zaatakował mnie kabel od odkurzacza, jakimś dziwnym, przewrotnym zrządzaniem losu sprawił iż skręciłam staw skokowy, przez co następne dwa tygodnie spędzę w pozycji horyzontalnej. Dla niektórych byłoby to spełnienie marzeń, niestety nie dla mnie. Jako, że sezon urlopowy w pełni ktoś musi za mnie pracować jest mi strasznie przykro, że ktoś będzie miał jeszcze dodatkowo dyżury. A ja nie mogę nawet usiąść do maszyny, bo wymaga to ode mnie sterowania prawą nogą. Pozostaje mi tylko leżeć i porządkować moje komputerowe zasoby. Zatem następuje milsza cześć tego wpisu.

Suknia, którą pokaże miała być częścią garderoby, którą zabiorę do Ojcowa. Niestety nie pojadę na zlot, więc reszty garderoby nie uszykuje. Choć mam w planach uszycie jakiejś peliski bądź innego płaszczyka do tek sukni. Na stronie http://krynolina-spis.blogspot.com/ dress code przewidziano na lata 1823-27. Wybrałam wersje bliżej 23 roku, po prostu lepiej wyglądam w takim kroju. Zaczęłam od uszycia gorseciku i halki. Oba są uszyte z dość grubej bawełny w śliczne pasy.

20140610_202844

Oczywiście na tym biednym manekinie nie układa się jak powinien. Ponieważ gorsecik usztywniany jest sznurkiem jest bardzo wygodny. Sam przód haftowany w prosty kwiatowy wzór.

Do tego halka. Zapinana na guziczki z regulowanymi ramiączkami, z tej samej bawełny. Dekolt obszyty klockową, bawełnianą koronką, którą ufarbowałam w herbacie, żeby kolor się zgadzał.

halka

Następnie zaczęłam zastanawiać się nad tym kim mogłaby być kobieta którą chciałam zilustrować strojem. Po niedługich namysłach zdecydowałam, że będzie damą z wyższych sfer, może nieco zubożałą, ale na pewno modną. Ponieważ miałam już zrobioną suknie dzienną mniej więcej z 1827 roku, pomyślałam, że suknia wieczorowa może być trochę starsza, przecież na pewno była dużo droższa niż dzienne, więc zapewne rzadziej kupowana. Zabrałam się za „risercz” sukni balowej. Pomyślałam o brzoskwiniowej tafcie ze złotymi dodatkami. Niestety, w moim ulubionym sklepie na allegro nie mieli tyle materiału ile mi potrzeba. Zdecydowałam się zatem na błękit i stare złoto.

mood

Zaczęłam szukać rycin i eksponatów, które mogły by mnie zainspirować. O ile na początku stulecia inspirowano się Starożytnością, Grecją, Rzymem, potem w trakcie kampanii Napoleona w Egipcie, także i krajem Faraonów, o tyle na początku drugiego dziesięciolecia wyobraźnię współczesnych pobudzały legendy Średniowiecza. Był to okres między Empirem/Regencją a Romantyzmem. Oczywiście zmiany w  architekturze, literaturze czy malarstwie odbiły się także na strojach kobiecych, jak i męskich. Zamiast zwiewnych sukienek-halek szytych na wzór greckiego chitonu, zaczęto mocniej dekorować suknie, tym, co wydawało się romantykom „gotyckie”. Na przykład kryzy, czy charakterystyczne rękawy.

0604cb7892ecc70dc0a90a5507796d2a53.172.2.1_front_CP4

Oczywiście ten „gotycki” styl był jak można się domyślić daleki od prawdziwego Gotyku czy epoki elżbietańskiej. Niemniej to uznawali wtedy za bardzo modne. Ten trend utrzymywał się z pewnymi modyfikacjami do końca stulecia. W późniejszej epoce wiktoriańskiej lubowano się w tej estetyce. Wystarczy spojrzeć na urządzone w neogotyku pokoje, lub poczytać siostry Bronte i Dickensa. To właśnie chciałam ująć w mojej sukni. Wpływy „gotyckie” widać w rękawach, w drapowaniu przy dekoldzie.

1e77e78689c1f481ee72edfa1c19f8b6 02bfb56cf5757a8522eaef696002ae74

1823b f3a3450c7f61293f3e0dfdbf902396e2 OLYMPUS DIGITAL CAMERA tumblr_llli69uHJh1qegasto1_500

 

Około 1820 roku modne były wierzchnie spódnice z tiulu toteż zamówiłam 4 metry kremowego tiulu.  Jak tylko dostałam wszystko w swoje łapki zaczęło się krojenie, szycie, garnirowanie.

A tak wygląda efekt końcowy.

regencz regency

Dół, teraz już bez trenu (żeby nieco unowocześnić) obszyty koronką. Góra z tafty i tiulu wyszywanego cekinami i złotą nicią.

DSC_0145

Rękawy z dwóch warstw zdobione cekinami. Wyszywanie tego doprowadzało mnie do szału, ale efekt końcowy mi się podoba.

W sumie poświęciłam na tą suknię dużo więcej czasu niż planowałam.   Efekt końcowy uznaje za udany, choć daleki od ideału. Może kiedyś cały dół sukni też wyszyje cekinami…